mar 182012
 

„Chałupy welcome to”…któż z nas nie pamięta tego nieśmiertelnego szlagieru? Śpiewała go wówczas cała Polska, choć tak na dobra sprawę poruszał dość kontrowersyjny temat naturyzmu. W dzisiejszych czasach niby nic gorszącego, jednak jeszcze parę lat temu nagość była tematem tabu. Dziś na nikim nie robi wrażenia roznegliżowana w gazecie modelka. Filmy i teledyski również przesycone są erotyzmem i nagością.

Niezapomniany przebój był swego rodzaju wyznacznikiem tego, co miało dopiero nastąpić. Choć tak na dobrą sprawę poruszał tematykę jak na tamte czasy dość wstydliwą, to jednak przyczynił się poniekąd do tego, ze Polacy zaczęli masowe „pielgrzymki” do miejsca, o którym mowa w piosence. Słynna na cały kraj plaża nudystów w Chałupach powstała około 1960 roku. Jak mówią lokalne historie, problem golizny w Chałupach nigdy nie był tematem tabu.

Już w 1984 roku dwóch kompletnie golusieńkich turystów udało się na zakupy do oddalonego kilkanaście kilometrów dalej sklepu, wprawiając w osłupienie pozostałą część mieszkańców. Jednak Chałupy, pomimo złej sławy oraz fali oburzenia, szczególnie ze strony osób mających dość restrykcyjne jak i konserwatywne podejście do życia, stały się swego rodzaju „naturystyczną Mekką”, przyciągającą rzesze turystów z całego kraju i zza granicy.  Obecnie „plaża dla golasów” położona jest w odległości 1 km w stronę kolejnego kurortu – Kuźnicy i jest bardzo chętnie odwiedzana przez wczasowiczów.

Wraz z rozwojem Internetu powstało całe mnóstwo stron poświęconych naturyzmowi. Celem jednej z nich jest zorganizowanie spisu naturystów polskich. Dzięki tej akcji można by choć w przybliżeniu ustalić ilość osób lubiących spędzać wolny czas, biegając na golasa po plaży. Za pomocą serwisów www możemy dowiedzieć się również na których plażach w Polsce możemy bezkarnie prezentować swoje wdzięki. Takich miejsc jest kilka i z każdym rokiem pojawia się ich coraz więcej.

Jedną z plaż dla golasów jest np. ta w Lubiewie. Chcąc się tam dostać, musimy wysiąść na stacji kolejowej Międzyzdroje – Świnoujście, a potem kierować się w stronę ośrodka wczasowego „Pomerania”. Plaża położona jest w bliskim sąsiedztwie miejscowości Przytor. Z resztą to nie jedyna tego typu plaża nad Bałtykiem. Namnożyło się ich jak przysłowiowych „grzybów po deszczu”, że wymienię tylko kilka z nich: Rąbka, Lubiatowo, Białogóra, Rowy, Ustka, Darłówek, Unieście, Sianożęty, Ustronie Morskie, Łeba Wschodnia i Zachodnia, Chłapowo, Jastarnia, Jurata…To wciąż tylko kilka z nich. Jak sami widzicie „od wyboru do koloru”.

Zahaczając o początki naturyzmu, warto wspomnieć, że już starożytni Grecy uważali ciało ludzkie za jeden z najpiękniejszych boskich tworów i nie stronili od nagości, co możemy dziś podziwiać w na wielu obrazach i rzeźbach z tamtego okresu. Sięgając nieco bliżej wstecz, już w 1840 roku „nagie kąpiele” w morzu były bardzo popularnym sposobem spędzania czasu w Wielkiej Brytanii, jednak za prekursorów nagości w Europie uważani są Niemcy. Powstała nawet książka, napisana przez niemieckiego socjologa Heinrigha Pudora „Kult nagości”, która na swój sposób promowała naturyzm. Już w 1903 roku w pobliżu Hamburga powstał pierwszy klub dla naturystów, zwany Parkiem Swobodnego Światła jak również pierwszy zorganizowany ruch naturystyczny o nazwie Kult Wolnego Ciała. Nieco bardziej restrykcyjnie podchodzili do tematu Amerykanie – do 1935 roku mieszkańcy stanu Nowy Jork mieli obowiązek kąpieli niemal kompletnie ubrani i zasłonięci, włącznie z torsem.

W dzisiejszych czasach plaże dla naturystów znaleźć możemy w niemal każdym kraju Europy, a ich ilość z roku na rok stale rośnie. Współczesny człowiek coraz mniej wstydzi się obnażać swoje nagie ciało. Bardzo popularne w ostatnim czasie stały się również tzw. plaże CO, co jest tłumaczone ni mniej ni więcej jako Clothing Optional. W tego typu miejscach to od nas zależy, czy opalamy się w strojach kąpielowych czy nago. Takie plaże są bardzo popularne w Hiszpanii oraz Danii, gdzie tylko dwie ze wszystkich dostępnych tam plaż nie są uznawane za CO.

To co jeszcze do niedawna traktowane było jak temat tabu, dziś jest na porządku dziennym. Dlatego rzadko kogo w dzisiejszych czasach gorszy nagość. Wystarczy włączyć pierwszy lepszy kanał muzyczny lub film w telewizji. Roznegliżowane dziewczyny prezentują swoje wdzięki bez większego skrępowania, wprawiając w zachwyt męską część widzów. Niekoniecznie musi nam się to podobać, jednak  nie gorszy nas to w taki sposób jak jeszcze kilkanaście lat temu. Nagość stała się niemal „chlebem powszednim” czy nam się to podoba czy nie, a plaże dla naturystów przyciągają spragnionych wrażeń wczasowiczów częściej niż kiedykolwiek.

  4 Odpowiedzi do “Plaża i golasy, czyli o naturystach”

  1. Za granicami naszego pięknego i jakże tolerancyjnego kraju owszem odrywam co nieco. Nie robię tego jednak w Polsce.

  2. A ja uwielbiam się rozbierać na plaży i najczęściej robię to właśnie w Chałupach. Jest tam mało ludzi i żadna baba z dzieckiem nie zwróci mi uwagi jak to bywa na zatłoczonych plażach. Opalanie się nago na plaży to idealny sposób na to, żeby nie mieć białych śladów na ciele np. od majteczek czy stanika. Jak się rozbiorę potem wieczorem do naga to przynajmniej moje piersi nie świecą jak latarki;]

  3. to grzech

 Dodaj komentarz