paź 012012
 

Mam małego, czy to problem?

Długi i cienki? A może mały i gruby? Jak powinny być zbudowane męskie genitalia, by zaspokajały kobiece potrzeby seksualne? Ile centymetrów musi mieć penis, by partnerka krzyczała z rozkoszy? To właśnie odwiecznie dręczące mężczyzn pytanie i powód wielu kompleksów. Stereotyp mówi, że tylko długi i gruby penis jest w stanie dać kobiecie w łóżku prawdziwą rozkosz. I ponoć to właśnie od jego rozmiaru zależy jakość seksu. Badania pokazują jednak, że męskie kompleksy na tle wymiarów fallusa są zupełnie nieuzasadnione. Dla kobiet bowiem, znaczenie mają zupełnie inne czynniki.

Z badań przeprowadzonych na dużej grupie kobiet przez niezależny instytut wynika, że długość penisa nie zajmuje miejsca nawet w pierwszej piątce czynników wpływających na ich przyjemność seksualną i orgazm. Kobiety stawiają przede wszystkim na technikę stymulacji oraz na jaZnaczenie wielkości penisakość gry wstępnej. Rozmiar fallusa zaś, ma pomniejsze znaczenie. O wiele ważniejsza jest atmosfera, miejsce uprawiania seksu, czy też dobre tempo ruchów. I to te elementy powinny być dla każdego mężczyzny, chcącego zaspokoić partnerkę priorytetowe.

Wynika to przede wszystkim z kobiecej anatomii – wszystkie czułe punkty kobiecej pochwy, których stymulacja może doprowadzić do rozkoszy znajdują się blisko wejścia. To tam znajdziemy choćby  „magiczny” punkt G – ulokowany na górnej ściance, tuż przy wejściu. W odpowiednie pozycji, dotrze tam nawet najmniejszy penis! Dlatego też, głęboka stymulacja jest dla kobiety niemal niewyczuwalna, a co gorsza, gdy penis jest za długi i za gruby, może powodować ból – docierając do szyjki macicy. Ponadto, warto pamiętać, że kobiecym odpowiednikiem fallusa jest łechtaczka i to na jej stymulacja dostarczy najwięcej rozkoszy.  Do tego zaś, ogromny penis nie jest w ogóle potrzebny.

Warto także pamiętać o tym, że męskie genitalia u przeciętnego mężczyzny są znacznie krótsze i cieńsze niż te, prezentowane w filmach pornograficznych. Grający tam aktorzy, których penis ma powyżej 20 centymetrów to prawdziwa rzadkość. Penis większości mężczyzn ma około 14 centymetrów we wzwodzie. A nawet, jeśli jest mniejszy, to może doprowadzić kobietę do rozkoszy. Kluczem do sukcesu, jak wspomnieliśmy, jest odpowiednia technika. Czyli jaka?

Liczy się przede wszystkim umiejętne zbudowanie nastroju sytuacji erotycznej – tu nie ma miejsca na pośpiech, ani na stres. Mężczyzna, by doprowadzić partnerkę do orgazmu, musi stopniowo zwiększać natężenie swoich ruchów. Przyda się odpowiednio długa gra wstępna, połączona z pieszczotami kobiecej łechtaczki oraz sutków. A gdy partnerka będzie odpowiednio podniecona, można przystąpić „do rzeczy”. I naprawdę, najważniejsza będzie technika oraz długość stymulacji, nie zaś sam rozmiar penisa. Krótkie, pulsacyjne ruchy w odpowiednim, narastającym tempie, krok po kroku usatysfakcjonują partnerkę. Mężczyzna powinien obserwować reakcję kochanki na poszczególne pozycje oraz rytm – dostosowując się do tych elementów, które dają jej najwięcej przyjemności. Krok po kroku, partner znajdzie sposób na to, by doprowadzić ukochaną do krzyku rozkoszy.

Jeśli w łóżku stworzymy sobie odpowiednie warunki do czerpania przyjemności z kontaktu fizycznego, a ponadto z partnerką łączy nas z nią odpowiednia relacja, to z osiągnięciem orgazmu nie będzie żadnego problemu. Seks i rozkosz, jaką z niego czerpiemy, ma swoje źródło w naszym mózgu, a nie tylko w genitaliach. Zamiast więc poszukiwać sposobów na powiększenie penisa i odczuwać strach, że będzie on zbyt mały, by zaspokoić żądze kobiety, warto zadbać o koncentrację na przyjemności. Ona bowiem, jak pokazują powyższe argumenty, zupełnie nie zależy od grubości, czy też długości.

  Jedna odpowiedź do “Czy wielkość ma znaczenie? Odwieczny dylemat mężczyzn…”

  1. Długość penisa ma znaczenie przy niektórych pozycjach. Po prostu jak jest za krótki a partnerka bardzo aktywna (namiętna) to penis wtedy zbyt często „wyskakuje”.

 Dodaj komentarz